image

111023_samara_spartak_2

Torey Tho­mas roz­gry­wa­jący PGE Turowa Zgo­rze­lec w poprzed­nim sezo­nie, w gło­so­wa­niu na naj­bar­dziej war­to­ścio­wego zawod­nika (MVP) wygrał ze zde­cy­do­waną więk­szo­ścią gło­sów. Koszy­karz, który pocią­gnął zespół z Łużyc do finału, miał w poprzed­nim sezo­nie śred­nie 14,4 punktu, 5,7 asy­sty i 4,2 zbiórki na mecz.

Obec­nie Torey zado­mo­wił się we Wła­dy­wo­stoku i gra w dru­ży­nie „Sybe­ryj­skich tygry­sów” – Spar­tak Pri­mo­rie. Jest nie­kwe­stio­no­wa­nym lide­rem swo­jego zespołu. Rów­nież w Lidze rosyj­skiej jest naj­lep­szym strzel­cem. Jego śred­nie to 18 punk­tów na mecz. Torey zna­lazł tro­chę czasu pomię­dzy tre­nin­gami i zgo­dził się odpo­wie­dzieć na kilka pytań redak­cji worldbasket.info. Zapra­szamy do lek­tury.

Andrzej Mostow­ski: Jak się czu­jesz w Lidze rosyj­skiej, jesteś zado­wo­lony z kie­runku który wybra­łeś?

Torey Tho­mas: Jak do tej pory czuję się bar­dzo dobrze. Sezon w Rosji jest wyma­ga­jący, dobrze, że jest tak duża kon­ku­ren­cja.

AM: Wielu gra­czy narzeka na odle­gło­ści mię­dzy mia­stami. Wła­dy­wo­stok jest naj­da­lej na wschód wysu­niętą koszy­kar­ską metro­po­lią w Rosji. Czy odczu­wasz pro­blemy wyni­ka­jące z róż­nic cza­so­wych?

TT: Tak, mię­dzy mia­stami w Rosji są bar­dzo duże odle­gło­ści. Nie bez powodu kraj ten nazy­wają Matką Rosją! Zmiana stref cza­so­wych jest dosyć uciąż­liwa, weź np. prze­lot samo­lo­tem z Wła­dy­wo­stoku do Moskwy trwa aż 9 godzin!

AM: W przed­se­zo­no­wych ocze­ki­wa­niach eks­per­tów mie­li­ście być przy­sło­wio­wym chłop­cem do bicia. Jed­nak w Lidze rosyj­skiej udało wam się wygrać z UNICS’em czy po dogrywce z Niż­nym Nowo­gro­dem Czy tak jak dla kibi­ców, było to dla was dużym zasko­cze­niem, czy uzna­li­ście te wygrane jako coś nor­mal­nego?

TT: Tak przed roz­po­czę­ciem sezonu wszy­scy uwa­żali, że nie­wiele ugramy, jed­nak musisz grać, nie patrząc jaki jest podział sił na papie­rze… To było coś nie­sa­mo­wi­tego wygrać z UNICS’em, ten zespół prze­cież gra w Euro­li­dze. Z Niż­nym Nowo­gro­dem wygra­li­śmy po dogrywce, oni dodat­kowo grają w Lidze VTB. Wła­śnie te wygrane poka­zują, że musisz wal­czyć w każ­dym meczu jeśli chcesz wygrać. My wal­czymy!

AM: Co możesz powie­dzieć o współ­pracy z Twoim obec­nym tre­ne­rem – Bory­sem Liva­no­vem? Czy jego tre­ningi są cięż­kie. W jaki spo­sób moty­wuje gra­czy, czy np. czę­sto krzy­czy na gra­czy?

TT: Bar­dzo dobrze współ­pra­cuje mi się z tre­ne­rem. Jest bar­dzo wyma­ga­jący a jego tre­ningi nie należą do lek­kich. Jasne cza­sami zda­rza mu się krzyk­nąć, jed­nak nie robi tego bez powodu. Naj­więk­szą moty­wa­cją ze strony tre­nera jest pozwo­le­nie nam na gra­nie swo­jej gry. To bar­dzo ważne, każdy ma swoje ulu­bione zagrywki. Mówi nam – każdy wie co potrafi naj­le­piej, co jest wewnątrz nas, więc pokaż­cie to na par­kie­cie.

AM: A jak układa Ci się współ­praca z kole­gami dru­żyny?

TT: Lubię wszyst­kich w Spar­taku Pri­mo­rie. Nasz zespół jest naprawdę fajną grupą face­tów.

AM: Pasja to słowo, które czę­sto jest w uży­ciu, mówiąc o Two­jej dotych­cza­so­wej karie­rze. Czy zgo­dzisz się z tym, że żyjesz koszy­kówką całym ser­cem i ona daje Ci siły aby być lep­szym czło­wie­kiem?

TT: Pasja to nie tylko zwy­kłe słowo. Dla mnie to coś wię­cej, tak można okre­ślić mnie jako czło­wieka i to nie tylko na boisku ale i poza par­kie­tem. Kiedy coś zaczy­nam robić, zawsze wkła­dam w to całe serce.

AM: Jeste­śmy na początku sezonu Ligi rosyj­skiej (Spar­tak Pri­mo­rie roze­grał 3 mecze – przyp. red.). Dotych­czas jesteś lide­rem punk­to­wym ligi, zdo­by­wasz śred­nio 18 punk­tów na mecz. Jak Ty to robisz, w tak sil­nej lidze?

TT: Tutaj trzeba podzię­ko­wać za kre­dyt zaufa­nia od tre­nera i kole­gów z dru­żyny, że pozwa­lają mi na swo­bodę w ataku i zdo­by­wa­nie punk­tów. Nasza ofen­sywna tak­tyka – up tempo play –pozwala mi na to. A wła­śnie w takiej grze czuję się naj­le­piej.

AM: Uważa się, że jesteś jed­nym z naj­le­piej pene­tru­ją­cych i rzu­ca­ją­cych zawod­ni­ków w lidze…

TT: Uwierz mi spę­dzam wiele godzin na odda­wa­niu rzu­tów, wcze­śniej wszy­scy mówili, że nie potra­fię rzu­cać, że jedyne co potra­fię to pene­tra­cja pod kosz. Jed­nak poświę­ce­nie i wysi­łek jaki wkła­dam w tre­ning spra­wił, że cza­sami wolę oddać dobry rzut z dal­szej odle­gło­ści, niż pene­tro­wać – nawet pod pusty kosz.

AM: Ok. ostat­nie pyta­nie. Jeśli miał­byś dać mło­dym gra­czom jakieś wska­zówki, co by to było?

TT: Powie­dział­bym – we wszystko co robisz przed tre­nin­giem i po tre­ningu wkła­daj eks­tra wysi­łek. Znajdź dobrego tre­nera, który wskaże Ci kie­ru­nek roz­woju – i pra­cuj nad tym o czym mówi. Im wię­cej wysiłku wkła­dasz w tre­ning, tym zwięk­szasz wiarę w swoje moż­li­wo­ści.

AM: To chyba wszystko, bar­dzo dzię­kuję.

TT: Dzięki za wywiad!

Leave a Reply

RSS Feed

Subscribe to my RSS and stay informed about the latest news from my site!

Categories

Archives