image

– Woleli z nami grać, to mają czego chcieli – mówi przed finałem Tauron Basket Ligi Torey Thomas, rozgrywający Turowa.

Amerykanin jest główną postacią zgorzeleckiej drużyny. By przekonać się o jego wpływie na grę Turowa wystarczy chociaż spojrzeć na statystyki z fazy play-off. Thomas plasuje się w czołowej piątce w rankingach punktów (trzeci, 15.8), asyst (czwarty, 4.6) i przechwytów (pierwszy, 2.0). Na dodatek od kilku tygodni nie ma zmiennika i musi spędzać na parkiecie większość czasu. W ćwierćfinale i półfinale grał przeciętnie ponad 33 minuty.

– Nie czuję się zmęczony. Dlaczego? Żywię się każdym momentem na boisku i energią, jaką dają mi play-offy – entuzjastycznie wyjaśnia 26-letni gracz. – Największym problemem są ciągłe podróże ze Zgorzelca. Do Gdyni i Sopotu jedzie się 10 godzin autobusem. To dla mnie niełatwe, bo ostatnio grałem w Holandii, która jest zdecydowanie mniejszym krajem, więc najdłuższy wyjazd na mecz trwał 3 godziny – tłumaczy Thomas. Poza Matrixx Nijmegen występował także w drugiej lidze francuskiej, Szwecji i Turcji. Jest absolwentem uczelnii Holy Cross z 2007 roku.

Przed rozstrzygnięciem rywalizacji w parze półfinałowej Turów – Trefl Sopot koszykarze czekającego na przeciwnika Asseco Prokomu Gdynia mówili, że wolą zmierzyć się z Turowem. – To nie jest dla mnie brak szacunku. Woleli z nami grać, to mają czego chcieli. Teraz jest czas, by wyjść na parkiet – mówi Thomas. – Prokom ma kilka mocnych opcji ofensywnych. Tommy Adams, Daniel Ewing, Filip Widenow, Ratko Varda – wymienia. – Kluczem do sukcesu będzie bycie agresywnym przez cały mecz. Musi wygrać walkę o zbiórki, dobrze bronić i egzekwować nasze zagrywki w ofensywie. W play-offach chodzi głównie to, kto potrafi dostosować się do sytuacji i dokonać zmian w swojej grze w trakcie serii. Ale potem i tak okazuje się, że zwycięża ten, kto pokazuje na boisku, że bardziej chce tej wygranej – uważa zawodnik wybrany przez dziennikarzy MVP rundy zasadniczej.

Na pewno Prokom jest numerem 1, bo wygrał siedem razy z rzędu i będzie znowu głównym kandydatem do złota. Ale ta liga pokazała, że każdy może wygrać z każdym i wszystko zależy od dyspozycji dnia. Mecze są bardzo intensywne i jeśli będziesz myślał o tym kto jest faworytem nie będąc skupionym przez 40 minut to możesz przegrać z najniżej rozstawionym rywalem – kończy Thomas

Pierwszy mecz finału 7 maja o godzinie 20.30 w Gdyni. Transmisja w TVP Sport. Rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw.

Leave a Reply

RSS Feed

Subscribe to my RSS and stay informed about the latest news from my site!

Categories

Archives